Jerzy Panek, Stanisław Wejman, Władysław Pluta, Henryk OżógJarmark, Dynia, Landszaft, NEO Realizm

Znajdujesz się na stronie: fejkielgallery.com > Wystawy >  Jarmark, Dynia, Landszaft, NEO Realizm

20.04.2018

Odpowiadając na hasło tegorocznego Krakowskiego Weekendu Galerii Krakers /ZMIANA/, sięgamy zarówno do historii, choć tej niezbyt odległej, jak i do współczesności. Przypominamy, nie bez szczególnego powodu, klasyka naszej sztuki Jerzego Panka „ zawsze wiernego zmianie” i jego ostatnie drzeworyty z cyklu Portrety jarmarczne . Ale też a rebour cytujemy o wiele młodszego Henryka Ożoga, który analizując w kontekście swojej twórczości style i tendencje współczesnego art worldu przekornie twierdzi: „nic się nie zmienia”. Dostrzegamy i podkreślamy paradoksalne zjawisko zmiany, a zarazem „jedności w wielości” w niezmiennie kontynuowanym już od kilkunastu lat cyklu Stanisława Wejmana pt. Dynia. Z satysfakcją przypominamy LandszaftWładysława Pluty, który wbrew złowróżbnym prognozom staje się promesą nowego krajobrazu współczesności. Co poza potrzebą zmiany łączy tych tak różnych pokoleniowo i ideowo artystów? Chyba to , że ich twórczość, nie ujmując jej spontaniczności, jest w większym stopniu wyrazem pogłębionej refleksji nad warsztatem artysty tworzącego obrazy, niż reakcją na frenetyczną zmienność i zacierające się granice otaczającego świata.

Jerzy Panek. „Zawsze jestem wierny zmianie”.

Zawsze jestem wierny zmianie” powoływał się wielokrotnie na słowa Goethego Jerzy Panek. [...] Słowa, które polubił, nie były bynajmniej ogranym sloganem. Potwierdzała je praktyka; rozległa twórczość graficzna, malarska, rysunkowa podporządkowana eksperymentowi, ciągłemu poszukiwaniu nowych rozwiązań, resetowi przyzwyczajeń. Panek, niechętny stabilizacji tak w życiu jak i w sztuce, niszcząc reguły, które ograniczały jego wolności, jedynie ze zmiany uczynił pewnik. W ciągu trzydziestu lat dokonał rewolucji w drzeworycie, przekraczając jego granice. Stopniowo, krok po kroku z grafika stał się rzeźbiarzem. Jego ostatni cykl pt. Portrety jarmarczne, z których kilka odbitek prezentujemy na wystawie, jedynie połowicznie przynależy do grafiki. [...] Surowość opracowania deski, z której niemal lecą drzazgi, uproszczony, sprymitywizowany rysunek, jego brutalna ekspresja i deformacja, zwłaszcza w ostatnich pracach w cyklu […] przypominają nieokrzesaną ,drewnianą rzeźbę niemieckich artystów z kręgu Neue Wilde, którzy w czasie, gdy Polska była w izolacji, podbijali świat. [...] Zmiana, która się dokonała miała jednak charakter radykalny; mimo zachęt i propozycji płynacych z zewnątrz wielki rozdział drzeworytu w jego twórczości został zamknięty [...]

Stanisław Wejman. „Wielość w jedności i jedność nadal zróżnicowana”

[...] W ostatnich latach artysta koncentrował się na akwafortowym cyklu nazwanym Dynia. W cyklu tym podbój przestrzeni i wielość poszukiwań tematycznych i formalnych zastąpiła koncentracja na powtarzalnym, choć nigdy takim samym, kolejno odliczanym motywie. Dynia, w niezmiennym formacie i układzie kompozycyjnym z wyciszoną anegdotą, choć zróżnicowana kolorystycznie i fakturowo, jest konkretnym obiektem, ale i symbolem kosmicznym. Dynia to nie tylko groteskowy nie mający umiaru w swej przemianie owoc ziemi, to przede wszystkim sama ziemia, jej kula, choć, postrzegana jako głowa, może także wzbudzać asocjacje antropologiczne. Tym razem jednak prezentuje swe coraz to inne aspekty nie w rozwinięciu przestrzennym, lecz czasowym. Pomniejszona niemal do miniatury, lecz zakrojona na lata. Dynia jest także obrazem dualizmu trwania i zmiany. Artysta udowadnia, że zależność ta jest funkcją czasu w jakim rozwija się cykl, ale i możliwości warsztatowych: „ Dynia jest dziełem, które właściwie daje się zrealizować tylko w oparciu o warsztat graficzny – idea wielości w jedności i jedności nadal zróżnicowanej”. Paradoksalnie więc zjawisko zmiany i jej zakres w sposób precyzyjny uchwycić można jedynie w kontekście założonej powtarzalności jak i zmiennośc. Tak jak Dynia „cały czas ta sama, nigdy taka sama”.

Władysław Pluta. Landszaft, obraza współczesności

[…] Tym razem stajemy w obronie landszaftu, który, podobno, „nie oddaje już dynamiki XXI wieku”. [...] W opracowaniu Pluty landszaft jest cyklem międzynarodowym. Istnieje w czterech wersjach lingwistycznych, a zarazem i obrazowych. Występuje jako: Krajobraz, Paysage, Landscape i przysłowiowy Landszaft. Jest to zawsze horyzontalny układ liter tworzących tytułowe słowo. Forma liter jest też obrazową interpretacją fenomenu krajobrazu, za każdym razem w wersji narodowej. Znawcy dostrzegą tu regionalne różnice, co wynika z odmienności języka i natury, którą opisuje. […] Pluta podejmuje grę między swobodą graficznego znaku, a rygorem typografii, fizyczną przestrzenią obrazu, a jej konceptualnym wymiarem. Poszukuje podobieństwa między kształtem litery, a jej pojęciowym desygnatem. Powołuje się na rozległe tradycje emblematyki, poezji konkretnej, druków konstruktywistycznych, ale robi to po swojemu. Nie wiemy już, kiedy oglądamy litery, a kiedy czytamy obrazy-krajobrazy. Artysta wychodzi tym samym poza obraz, przy okazji zrzucając wstydliwe brzemię i powidok landszaftu. [...] Przy okazji odżywa formuła artystyczna, która wydawała się martwa, albo na marginesie współczesności. To też zmiana; nowa dynamika myślenia o naturze i jej obrazie. Inaczej widzimy, słyszymy i pojmujemy krajobraz, a i landszaft wydaje się mniej groźny.

Henryk Ożóg. „Nic się nie zmienia”

„Nic się nie zmienia” prowokował tytułem swej wystawy Henryk Ożóg w 2015 roku. Poszukiwania i eksperymenty wokół abstrakcji i figuracji, którym się oddaje, świadczą jednak o niezmiennej potrzebie zmiany. Czynnikiem wyróżniającym postmodernistyczną koncepcję grafiki Ożoga jest podtrzymywany, już od czasów studenckich, dialog ze światem sztuki, a także fascynacja bliskimi mu artystami. Wystarczy przypomnieć dyptyk z 1992 roku pt. Czy panowie H.B K. są w samochodzie? . Oczywiście H. to Hockney, B. to Bacon, K. to Kitaj. Zwłaszcza Hockneyowi zawdzięczamy oranżeryjno-basenowa atmosferę napiętego relaksu wyraźną w pracach Ożoga z lat 90. , którą można też łączyć z poetyką campu. W jednej z późniejszych grafik pojawia się postać J. Pollocka ( Poufna rozmowa, 2002). Ślady tajemniczego spotkania artystów bardzo szybko stają się oczywiste. W spontanicznej, graficznej kresce, dynamicznej i szkicowej, którą Ożóg brawurowo adaptuje dla własnych potrzeb, dostrzegamy wpływy action painting i taszystowskiej kaligrafii. Artysta nie oddał się jednak nigdy całkowicie abstrakcji. Co jakiś czas powraca do pełnoplastycznych, figuratywnych przedstawień, jak chociażby prezentując werystycznie wyrysowane , „spiżowe” głowy jego najnowszego idola, niemieckiego artysty Neo Raucha ( Neo I, 2011, Neo III, 2012 ). Fascynujący Ożoga świat sztuki nie ogranicza się tylko do bliskich mu artystów. Jego wrażliwość na materię otaczających i znajdowanych przedmiotów inspiruje coraz to nowe eksperymenty warsztatowe, niektórym nadaje rangę nowego stylu ( NEO Realizm, 2014, Defiguracja, 2014) śmiało wkraczając w kompetencje historyka, czy krytyka sztuki. [...]Szeroko pojęty świat sztuki jest dla artysty ciągłą inspiracją, a Ruch w sztuce ( tryptyk z roku 1992) i nieodłączne mu zmiany wpisane w jego twórczość. (Jan Fejkiel, fragmenty tekstu z folderu wystawy).

 

 

Wydarzenie odbywa się w ramach Cracow Gallery Weekend Krakers

www.cracowgalleryweekend.pl

 

  • Dodaj link do:
  • facebook.com